sobota, 26 maja 2012

Flormar na Facebooku :)

Flormar Kraków zawitał na Facebooka :) Jeśli chcecie być na bieżąco z informacjami o promocjach i nowościach to zapraszam do polubienia :)

Wystarczy kliknąć w poniższy link :)



Z góry dziękuję za wszystkie "lajki" :)


Pozdrawiam :)

czwartek, 24 maja 2012

Phenome WAKE- UP quick moisturizer- energizujący krem do rąk z werbeną.

Już jakiś czas temu otrzymałam do testowania dwa kremy Phenome. Było to jeszcze w zimie, wtedy okazały się dla mnie za lekkie, a teraz? Jeśli jesteście ciekawe zapraszam na moją recenzję pierwszego z nich...

Phenome Hand Zone WAKE- UP quick moisturizer
 


Według producenta:
Niezwykły preparat o konsystencji lekkiej emulsji i apetycznym kolorze dojrzałych cytryn doskonale pielęgnuje skórę dłoni. Błyskawicznie się wchłania, pozostawiając niewyczuwalny film ochronny, zabezpieczający skórę przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych oraz przed utratą wody z naskórka. Oparty na bazie ekologicznych wód roślinnych oraz organicznych substancji czynnych, zapewnia optymalne nawilżenie, aksamitne wygładzenie i dotlenienie. Dłonie odzyskują swą naturalną delikatność i miękkość.

Opakowanie, kolor, zapach i konsystencja:
Z powyższym opisem zgadzam się w 100% :). Aluminiowa tubka skrywa rzadką emulsję wyglądającą trochę jak budyń waniliowy :) Zapach to coś cudownego i rzeczywiście działa energetyzująco- jest to mieszanka zapachu wody cytrynowej z werbeną. Jak dla mnie to jest to piękny wiosenno- letni zapach. 



Właściwości, działanie i wydajność: 
Tubka zawiera  50ml kremu, nie jest to dużo, ale wystarczy "wylać" odrobinę i rozsmarować na dłoniach.
Zgodnie z obietnicami producenta krem wchłania się dosyć szybko, ale zostawia na naszych dłoniach delikatny film ochronny. Jest tak jak lubię najbardziej czyli dłonie nie są tłuste (duży plus zwłaszcza w pracy), ale czuć, że została na nich warstwa, która chroni nasze dłonie przed wysuszeniem. 

Skład:
Nie wiem czy znacie filozofię firmy Phenome, ale opiera się ona na zastosowaniu w kosmetykach tylko naturalnych substancji  i tak też jest w tym przypadku.

Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Water**, Aloe Barbadensis Leaf Water**, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Fruit Water**, Glycerin**, Dicaprylyl Carbonate**, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate**, Dicaprylyl Ether**, Glyceryl Stearate**, Betaine*, Stearic Acid**, Aqua**, Camellia Sinensis Leaf Water**, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil*, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil*, Butyrospermum Parkii (Shea Butter)*, Cocos Nucifera (Coconut) Oil*, Xanthan Gum**, Citrus Reticulata (Tangerine) Leaf Oil***, Mauritia Flexuosa (Buriti) Fruit Oil**, Verbena Officinalis Leaf Extract*, Vaccinium Myrtillus Fruit Extract**, Rubus Chamaemorus (Cloudberry) Fruit Extract**, Castanea Sativa (Chestnut Tree) Seed Extract**, Aloe Barbadensis Leaf Juice**, Avena Sativa (Oats) Kernel Extract**, Triticum Vulgare (Whhttp://www.blogger.com/blogger.g?blogID=4778714338143173863#editor/target=post;postID=4714948193612260457eat) Germ Extract**, Sodium Phytate**, Sodium Stearoyl Lactylate**, Cetyl Alcohol**, Vegetable Oil**, Tocopheryl Acetate, Glycine Soja (Soybean) Sterols**, Sodium Carboxymethyl Betaglucan, Sodium Lactate**, Carnosine**, Lactic Acid**, Dehydroacetic Acid, Parfum**, Benzyl Alcohol, Citral***, Citronellol***, Geraniol***, Limonene***, Linalool***


Cena:
Tubka 50ml kremu kosztuje ok 45zł, a butelka o pojemności 250ml to wydatek ok 120zł
 Nie jest to mało, ale biorąc pod uwagę filozofię firmy mającej na celu ochronę środowiska i wykorzystywanie w swoich kosmetykach tylko naturalnych substancji, nie wspominając już o nietestowaniu na zwierzętach- to niestety trzeba się liczyć ze sporym wydatkiem.
Bardzo żałuję, że zdecydowana większość kosmetyków naturalnych jest w cenach nieosiągalnych dla większości osób w naszym kraju :/

Minusy:
- mała dostępność stacjonarna. Owszem jest sklep internetowy, ale jeśli mam kupować kosmetyk za 150zł to wolałabym go dotknąć, powąchać i wziąć próbkę, aby sprawdzić czy nie zrobi mi krzywdy.
- opisy na tubce i kartoniku zewnętrznym są tylko i wyłącznie w języku angielskim (w naszym języku znalazłam tylko maleńką naklejkę z nazwą kosmetyku). Pomimo tego, że nie mam większych problemów z rozszyfrowaniem tego co jest tam napisane to jednak jesteśmy w Polsce i porozumiewamy się po polsku, co więcej Phenome też jest polskie ;) Rozumiem, że chcą dotrzeć do większej rzeszy klientów w tym do obcokrajowców, ale ....

Czy kupię ponownie ten krem?
Raczej nie :( chociaż bardzo go lubię. Mogę cenowo zaszaleć z kosmetykiem do twarzy, ale nie do rąk, chociaż kiedy się skończy będzie mi bardzo brakować tego zapachu :)
Jeśli jednak fundusze pozwalają Wam, to serdecznie ten krem polecam. 

Pozdrawiam :)


Krem otrzymałam do testów od Magazynu Drogeria. Fakt ten nie wpływa na obiektywność mojej opinii, która jest oczywiście mocno subiektywna :)


wtorek, 22 maja 2012

Wiosenny makijaż i paznokcie w odcieniach zieleni i fioletu :)

Ostatnio wzięło mnie na różne odcienie zieleni :) zarówno w makijażu jak i manicure :)
Teoretycznie nie powinnam malować oczu na zielono bo są one właśnie w kolorze zielonym, ale co tam nie przejmuję się i maluję dodając zazwyczaj trochę fioletu, który ładnie podbija kolor mojej tęczówki.


Makijaż, który Wam dziś pokażę noszę ostatnio dosyć często.
Zdjęcia zostały zrobione po 10h od nałożenia cieni na powieki i jak widać całkiem nieźle przetrwały cały dzień w pracy. No może oprócz tuszu (MAC Plush Lash), którego nie lubię i męczę i męczę...mam wrażenie, że w ciągu dnia odparowuje z rzęs. Brzydal...

A oto mój 10 godzinny makijaż. Zdjęcia wyszły trochę ciemne, ale były robione o 22 ;)

Do makijażu użyłam (poniżej wrzuciłam zdjęcie z nazwami i numerkami kolorów):
- na całą powiekę ruchomą nałożyłam miętowy cień Flormar z serii Matte Terracotta (od razu prostuję, cienie z tej serii nie są matowe, ale satynowe)
- w zewnętrznym kąciku i w załamaniu- zielony cień Flormar z paletki, która niestety nie jest już w sprzedaży, a szkoda bo to jedna z fajniejszych paletek z letnimi kolorami :(
- ponad załamanie nałożyłam pigment z MACa, którym roztarłam zieleń Flormaru
- a fioletowa kreska to mój ukochany fioletowy pearglide z MACa roztarty trochę fioletem z Shiseido
- łuk brwiowy i kąciki to pewnie resztki White Frost z MACa
- tusz do rzęs (brzydal!!!!!) MAC Plush Lash




A oto składniki ;)



Paznokcie pokażę Wam tylko dlatego, że podoba mi się to zestawienie kolorystyczne. BARDZO PROSZĘ NIE ZWRACAĆ UWAGI na krzywo pomalowane końcówki, które były robione w pracy, na kolanie :) oraz suche skórki, które dobijają mnie już (nic na nie, nie działa :(.
Następnym razem postaram się, żeby było ładnie i estetycznie.


 Lakiery, których użyłam, nie trudno się domyślić- pochodzą z Flormaru. Jest to najnowsza seria lakierów Pretty (maluszki po 6ml). Zielony ma swój pełnowymiarowy odpowiednik wśród serii NEON.

A Wy na jakie zestawienia kolorystyczne stawiacie tej wiosny? Zainspirujcie mnie :)


Pozdrawiam :)



poniedziałek, 21 maja 2012

Dior Diorshow kontra Benefit BadGal- małe porównanie.

Nadszedł czas na nadrobienie zaległości :) dlatego też w najbliższym czasie będziecie mogły znaleźć u mnie wysyp recenzji różnego rodzaju kosmetyków. Nie oznacza to, że testuję teraz wszystkie hurtowo ;) nazbierało mi się tego trochę w ciągu ostatnich m-cy więc Was pomęczę, a co tam :)

Na pierwszy ogień idą dwa tusze! Pokusiłam się o małe porównanie Dior Diorshow i Benefit BADgal z tego względu, że często słyszę iż ten drugi to tańsza (???) wersja tuszu Dior'a. Obydwa tusze miałam w pełnowymiarowej wersji i zaraz Wam pokaże, który i dlaczego wg mnie wygrywa.
Niestety nie zdążyłam sprawdzić w jakich cenach są obecnie te maskary, ale z tego co pamiętam to różnica między nimi była ok 30zł (poprawcie mnie jeśli się mylę ;).


Zacznę od opakowania:


Na pierwszy (i na drugi zresztą też :) rzut oka wyglądają identycznie. Ta sama wysokość i szerokość "tubki" oraz kolor i długość zakrętki. Kiedy sprawdzimy zawartość tuszu w opakowaniu to Diorshow ma 11,5ml, a Benefit 8,5g. Zabijcie mnie, ale nie mam pojęcia jak się mają gramy tuszu do rzęs do mililitrów. Może Wy wiecie?

Wynik bitwy: pojemnościowo nie wiem, który wygrywa :) 

Szczoteczka:
W obydwu tuszach szczoteczki mają tę samą objętość i długość. Kiedy są wyjęte prosto z opakowania ("oblepione" tuszem) ciężko zauważyć różnicę.


Po oczyszczeniu ich z tuszu widać dokładnie, że nie ma praktycznie żadnej różnicy w ułożeniu włosia. Jedynie u Diorshow'a końcówka jest odrobinę bardziej spiczasta.




Kolor :
Tutaj zdecydowanie widać różnicę. Diora kupowałam na lotnisku i po otwarciu go w domu kilka razy sprawdzałam czy, aby na pewno dostałam wersję czarną. Ale wszystkie znaki na kartoniku jak i na buteleczce wskazywały, że tak. Dla mnie to bardziej ciemny brąz, niż czerń.
Tutaj zdecydowanie wygrywa Benefit (ale jak kto woli ;)


No i teraz porównanie naoczne. Jeśli chodzi o aplikację tuszu i jego "wygląd"na rzęsach to zdecydowanie wygrywa Benefit. Mogę z całą pewnością stwierdzić, że jest to jeden z moich ulubionych tuszów. Jako jeden z niewielu nie skleja moich rzęs, a wręcz przeciwnie ładnie je rozdziela. Moje rzęsy są dosyć długie, ale cienkie i generalnie po każdorazowym ich wytuszowaniu przeczesuję je grzebyczkiem lub umytą szczoteczką ze zużytej maskary. Inaczej nie wyglądają fajnie. W przypadku Benefita rozczesywanie w moim przypadku jest zbędne. Przy żadnym innym tuszu nie wchodzi to w rachubę. Ani Dior, ani Benefit po jednej czy dwóch warstwach nie wyczarują mi na rzęsach teatralnego efektu mocno podkreślonych rzęs. Jeśli chodzi o trwałość to nie osypują się i nie robią ze mnie pandy.
No i tutaj zdecydowanie wygrywa BADgal :)




 A Wy macie jakieś doświadczenia z tymi tuszami?



Pozdrawiam :)






sobota, 19 maja 2012

Inny lakier na każdy dzień roku? Proszę bardzo :)

Obiecałam, że w weekend wrzucę kilka zdjęć mojego królestwa, więc proszę bardzo, dla zainteresowanych- zdjęcia stoiska Flormar w Krakowie w CC Bonarka :)

Na początek lakiery do paznokci. Przeliczyłam je ostatnio i wyszło mi ok 350 kolorów :) Jest więc w czym wybierać- wykończenia wszystkie możliwe oprócz matowego, ostatnio zresztą znowu bardzo poszukiwanego, ale na pocieszenie mamy dostępny top coat, który na każdym lakierze tworzy matową powłokę.
Możecie tu znaleźć lakiery do wzorków, pękające, magnetyczne i zestawy do frencha, a także zmywacze do paznokci, które nie śmierdzą acetonem, chusteczki nasączane zmywaczem i kilka rodzajów odżywek i top coatów (ceny od 6.9 do 15,50 za lakier magnetyczny). 


Druga strona to linery, cienie, tusze do rzęs, szminki i błyszczyki.


Tutaj możecie sobie wybrać konturówkę do ust ( w 30 kolorach), kredkę do oczu- żelową, "zwykłą" lub z drobinkami (35 kolorów), oraz pisaki, kredki i cienie do brwi.


No i jeszcze lakiery troszkę z bliska.



Zabrakło jeszcze części z korektorami, pudrami,  podkładami i różami, ale zapewniam Was, że są dostępne :)

To tyle :) Zdjęcia nie są może najlepszej jakości, ale niestety galeriowe światło nie chciało ze mną współpracować.

Już niedługo zaproszę Was na małe rozdanie :)

Pozdrawiam Was cieplutko :)